Strona główna Wiadomości Kopernik na Dzikim Zachodzie
Kopernik na Dzikim Zachodzie PDF Print E-mail
Redaktor: Anna Rosa   
Środa, 19 Marzec 2008 08:08

Każdy kończący się etap w życiu powinien mieć specjalne zwieńczenie i oprawę, a im są one ciekawsze i wymagające zaangażowania, tym lepiej, bo kształtują wspomnienia na długie lata. Jednym z takich ważnych momentów , zarówno dla dziecka, jak i rodziców, jest zakończenie nauki w szkole podstawowej i graduacja, po których często następuje kilkudniowa wycieczka. Jest to nagroda dla dzieci za lata pracy oraz niepowtarzalna okazja do zacieśnienia więzów poza murami szkoły. Dokładając wszelkich starań, nauczyciele i rodzice z Polskiej Szkoły im. Mikołaja Kopernika w Niles zorganizowali wycieczką klas ósmych do Dakoty Południowej. Wycieczka, w której, oprócz uczniów szkoły im. Kopernika, udział wzięli uczniowie ze szkoły im. Paderewskiego w Park Ridge oraz kilku przyjaciół z amerykańskich szkół, rozpoczęła się dokładnie o północy, dnia z 25 na 26 maja, zbiórką pod gmachem szkoły. Jednym z uczestników wyprawy na Dziki Zachód był znany chicagowski poeta - pan Adam Lizakowski.

(fot.: Z. Piwoni)

Pałac Kukurydziany, Mitchell, SD (fot.: Z. Piwoni)

(fot.: Z. Piwoni)

(fot.: Z. Piwoni)

Początkowy etap naszej wycieczki upłynął w podróży przez Illinois, Wisconsin, Minnesotę, aż do ziem Dakoty Południowej, gdzie pierwszym przystankiem był słynny Kukurydziany Pałac w Mitchell, zbudowany z tysięcy... kolb kukurydzy. Następnie, podążając szlakiem dawnych poszukiwaczy złota przez niekończące się zielone prerie, niegdyś przemierzane przez stada bizonów, dotaraliśmy do słynnego parku Badlands. Księżycowy, surowy krajobraz, wyłaniający się nagle spośród zielonych prerii oraz niezwykły kształt i kolor formacji skalnych, zachwyciły wszystkich. Rozległe, pozbawione roślinności pustkowie, po horyzont najeżone ostrymi wierzchołkami skał to pozostałość po prastarym oceanie, który niegdyś pokrywał tereny Ameryki Północnej, o czym mogliśmy dowiedzieć się oglądając specjalnie przygotowaną w miejscowym muzeum wystawę oraz film.

Pierwszy dzień wycieczki zakończył się dla nas w miasteczku Hot Springs położonym na zachodnim krańcu Dakoty Południowej, w małym hotelu prowadzonym przez parę Polaków, którzy przyjęli nas bardzo gościnnie i serdecznie. Drugi dzień wycieczki należał do bardzo zapracowanych. Zaraz po wczesnym śniadaniu, pod palącym słońcem Dakoty, udaliśmy się w stronę gór Black Hills, od wieków świętego miejsca Indian z plemienia Siuxów.

Wjeżdżając w wyższe, strome partie gór, już z oddali mogliśmy obserwować wyrzeźbioną w litej skale, dumną twarz jednego z najsłynniejszych wodzów indiańskich- Szalonego Konia. Autorem tej największej, wciąż powstającej, rzeźby na świecie jest nasz rodak - Korczak-Ziółkowski, syn polskich emigrantów urodzony w Bostonie. Po śmierci rzeźbiarza, dzieło kontynuują jego dzieci i żona z funduszy zbieranych od ofiarodawców i turystów.

Kierując swe kroki ku kolejnemu punktowi wyprawy, bodajże najczęściej kojarzonemu ze Stanami Zjednoczonymi- słynnej górze Mt. Rushmore z popiersiami prezydentów, zatrzymaliśmy się na posiłek i odpoczynek w ukrytym wśród gór, tętniącym życiem miasteczku Keystone. Przycupnięte między pionowymi skałami domki, sklepiki wypełnione indiańskimi i kowbojskimi pamiątkami, hotele, często utrzymane w klimacie XIX–wiecznego Dzikiego Zachodu, kształtują ducha tego miejsca. Po obiedzie, gdy autokar z trudem pokonywał strome, wąskie i niezwykle kręte górskie drogi, ryzykując utknięcie w jednym z licznych skalnych tuneli, dotarliśmy do Mt. Rushmore, gdzie, oprowadzani przez tamtejszego przewodnika mogliśmy „z bliska” przyjrzeć się głowom prezydentów, poznać historię monumentu oraz jego autora.

Dzień, niemal w całości spędzony w pięknych górach Black Hills, zwieńczyła wyprawa do wnętrza ziemi- jaskini Rushmore Cave, gdzie, mimo znacznego spadku temperatury, w niemym zachwycie mogliśmy podziwiać fantastyczne kształty naturalnych formacji powstałych wewnątrz jaskini w wyniku działnia podziemnych wód.

Ostatni dzień wycieczki szkolnej upłynął pod znakiem podróży powrotnej do domu. Po drodze odwiedziliśmy największe na świecie wykopaliska mamutów, w których wciąż trwają prace paleontologiczne. Nad nimi wzniesiono muzeum z tarasami widokowymi, co pozwala turystom na bezpośrednie śledzenie przebiegu prac wykopaliskowych. Ostatnim punktem wycieczki do Dakoty Południwej było kowbojskie miasteczko Walls, w sezonie letnim pełne turystów i sklepów oferujących dosłownie wszystko.

Zmęczeni atrakcjami, upałem i zwiedzaniem do Chicago dotarliśmy o godzinie 5 nad ranem 28 maja, zastanawiając się po cichu, gdzie pojedziemy w przyszłym roku.

Zmieniony ( Czwartek, 17 Kwiecień 2008 10:37 )